Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Moji mertwonarodżeni sny
Zawżdy z’jawljajutsja aż wkraj newczasno,
Ja szmatuju jich, jak dykyj zwir,
Bo poszmatowani wony taki prekrasni.
Taki prekrasni, jak zmywajutsja wodoju
U prirwu kanalizacijnoji systemy,
Bo tam jich misce, ce jich dolja –
Wbyrat u sebe wsi moji probłemy.
Probłemy! Probłemy!
Moji mertwonarodżeni dity,
Jaka żorstokist wowcza nenasytna,
Tremtjaczymy rukamy distaju was z sebe
I na chwyłynu poczuwajus wilna.
Wilna! Wilna!
Probaczte swoju destruktywnu matir,
Moji prekrasni myli sujicydalni,
Chotiła ja szczob wy buły inakszymy
Ta swit nawkoło triszeczky bezżalnyj.
Swit bezżalnyj! Bezżalnyj!