Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Meży dwoma horońkamy
Zajszow misjac z zirońkamy.
Oj tam diwczyna z czornymy oczyma
Jaru pszenyczeńku połe.
Oj połe ż wona połe,
Wso sja w horu pohljadaje.
Oj czy wysoko sywyj sokołońko
Z orłońkamy prolitaje.
Oj litaje win, litaje,
Do wikoncja prypadaje.
Wyjdy, diwczyno, wyjdy, rybczyno,
Pohoworymo z toboju.
Oj rada b ja wychodyty
Ta ne znaju, szczo robyty.
Oj łeżyt neljub na prawij ruczeńci,
Ta j bojusja rozbudyty.
Oj, diwczyno moja ljuba,
Odwernysja wid neljuba,
Bo jak zasjadu z wysokoho duba,
Wb’ju neljuba, jak hołuba.
Oj czy ty wb’jesz, czy ty ne wb’jesz,
Ty nas z pary ne rozłuczysz.
Oj sidłaj konja ta wid’jiżdżaj z dworu,
Bo ty ne mij, i ja ne twoja.
Kozak konyka sidłaje
Ta j z dworu wyjiżdżaje,
Rysja, mij konju, rysja, mij woronyj,
Aż do tychoho Dunaju.
Bilja tychoho Dunaju
Stanu sobi, podumaju,
Czy z konja wbytsja,
Czy w Dunaj wtopytsja,
A czy nazad worotytsja?
Z konja wpadu i ne wb’jusja,
W Dunaj skoczu, ne wtopljusja,
Wizmu diwczynu za prawu ruczynu
Ta j po sadoczku projdusja.