Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ty jdesz po dorohach bezkrajńoji noczi,
Nadija pomerła, zapłakani oczi.
Zapaljujesz zori, tikajesz wid doli,
Ta w wenach twojich smoła zamist krowi.
Błukaje u temrjawi twoje pokolinnja,
Szukaje proroka, czekaje prozrinnja.
Kydaje w kaminnja otrujne nasinnja,
W hrichowi swojemu szukaje spasinnja.
Raptowo use tobi stało bajduże,
Wsi rozdumy zajwi, swidomist tak dusze.
Chotiw utikty, ałe znaw, szczo zapizno.
U własnomu tili tobi stało tisno.
Idesz za bezhłuzdoju wiroju w kraszcze,
Nazad ne werneszsja nikoły j nizaszczo.
Kalika, ty budesz błukaty dowiku
W porożnij nenawysti własnoho switu...
Kraszcze utopytys u swojij peczali
Niż otak błukaty dali!
Sam ne rozumijesz, naszczo ty tikajesz,
Ta szczo dali bude toczno znajesz...
Smert!
Dali bude smert!
Smert, kinec twoho żyttja. Dali bude łysz wona...