Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Koły podych zhoryt w tu ż samu myt
Ja widczuju jak tiło triszczyt
De toj, chto wse ce prydumaw?
De?! Win napewno spyt.
Switło napownjuje budni
Stinky szkiry nahriti dawno
Triszczyny pokryły wse tiło
Bojus aby ne wmerło wono
Rujnujem zemlju – Chto?! – My sami
Rujnujem nebo – Chto?! – My odni
Misjac w pitmi, sonce w bahni
Dumy moji jak na wijni
Nebo moje rodyłos i dosi żywe na zemli
Rozpaljujem w hrudjach bahattja
Wsmoktujuczy w sebe zori
Pljujemo na te, szczo je zło
Protyłeżne szukajem nahori
Hodi prykydatys durnym. Dosyt!
Nikoły ne bud tym, chto prosyt!
Jak by ne chotiw – ne bude bez boju
Bij mij bude łysz sam z soboju
Nadiji moji rozmyti rikoju
Nebo! Moje zawżdy zi mnoju
Koły tiło moje w grunti hnyje
Mene chwyljuwaty wse perestaje
Wse, szczo żyło pislja smerti
W dumkach na nebo sebe widdaje
Ja tak ne choczu w pustelju
Wohnyk zseredyny b’je
Dywljaczys kriz zemlju na chmary
Ja-ja-ja nacze je!
Ce tilky nacze... Bo... Mene nema
Ja hirko płaczu... Bo... Chmar nema
W ljudskych dumkach pereważno prach
Dywljaczys na ce perepownjuje żach
Widczuttja meni pidkazuje, szczo myt i zirwe dach
Wse nebo w mojich oczach, wsi zori w mojemu serci
Chto coho ne baczyt, dumajut jak merci
Hodi prykydatys durnym. Dosyt!
Nikoły ne bud tym chto prosyt!
Jak by ne chotiw – ne bude bez boju
Bij mij bude łysz sam z soboju
Nadiji moji rozmyti rikoju
Nebo! Moje zawżdy zi mnoju
Nebo... Pohljań u wiczi
Nebo... Ne pokazuj spynu
Nebo... Ja ne proszu dwiczi
Nebo... Nikoły ne puskaj na mene swoju spynu