Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Koły ce wse skinczytsja,
Koły mene opustjat w jamu,
U deń swojeji smerti ja budu duże p’janyj
Wid toho, szczo moje żyttja nemarno
Horiło i pałało tak jaskrawo
Tikaj... Z omany dijsnosti
Szukaj... Chocz trochy cilnosti
Zhoraj! Idy rujnuj swoje żyttja
Pam’jataj! Moral – brechnja
Kraszcze budesz baczyty zakrywszy mertwi oczi
Kraszcze budesz czuty wbytyj, bo chtos tak chocze
Ne tikaj, bo wid sebe ne wteczesz...
Hłybsze dychaj i zbahnesz.
Wysoty!
Kraszcze budesz baczyty zakrywszy mertwi oczi
Kraszcze ne dywys nikoły na tych, chto porucz
Treba prosto jty kudys, de tebe czekajut
Treba prosto wmerty, bo tebe tak dawljat
Wysoty!
W brudnych pidwałach
Dosjahnennja, szczo wymirjajut stakanom
Use moje żyttja – pomyłky j kajattja,
Wijna dobra i zła, duchowna pustota.
Usi moji szljachy wedut u nebuttja
W duszi mojij horyt chołodne połum’ja
Ja toj, chto rujnuje prawdu
Ja sam, ta mene bahato
Mriji moji rozmyti tumanom
W bezhłuzdomu switi samoobmanu
Nadychatys można tilky witrom
Napytys kryżanoju wodoju
Tak ja zaslipłenyj prymarnym switłom
Znowu borjus sam z soboju