Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Dywno wdoma, dywno na wułyci, płaczu wid szczastja falszywoho,
Daj, żyttja, meni kochannja, pobaczeń niżnoho, chtywoho!
Znowu baczu dywni maljunky na steli, może zasnuła wże?
Znow na samoti, sama u pusteli, znowu bajduże...
Ja smijus wid bolju, ja bożewilna, ja nekerowana
I zwuczat nawkoło rozdiłeni nawpił sonaty Betchowena,
U drotach zapłutałys, daj meni hostre, usim zaboronene,
U sobi złamaju obmeżenyj prostir, załyszit mene!
Pryspiw:
Może, znowu tak? Może, znowu wse?
Znowu trochy złe, wse nemow nesprawżnje!
Może, dywnyj znak, odynokyj zwuk,
I sercja stuk nam pro ce rozkaże?
Je use, szczo treba, ałe nema kochannja!
Dywni sny, nezajmani zustriczi znowu, wymkny mobilnoho,
Pojasny, my razom zakinczym rozmowu frazoju sylnoju?
Jak zawżdy sama sobi ne nałeżu, tobi podarowana,
Rozumu powilno styskajutsja meżi, ja zaczarowana.
I nema, ne bude ni zaraz, ni zawtra, kazka ne moja,
Łycho tycho, wpewneno, zowsim ne warto, ałe ne możu ja.
Ty trymajesz micno i wpewneno, sumno do switła torkajusja,
Ne wtrymaw, złamaw, idesz het, ja sama załyszajusja.
Pryspiw