Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ja tak chotiw samokata.
Chotiw – i maw!
Ja tak chotiw dorosłym staty.
Chotiw – i staw!
Ja maljuwaw litakay,
ałe piłotom ne buw.
Ja heohrafiju wczyw,
ałe wże pryzabuw.
Kożeń deń ja błukaju
pomiż stin.
Ja czerewyky styraju
i czekaju zmin.
Tarhany pochowałys
do sebe u dzjury.
A susidy maljujut
swoji manikjury.
Hej, panamci j panamky!
Zaharjajte, jak szkwarky.
Mastit swoji spyny soncezachysnym kremom
I każit wsim susidam, szo wlitku tak treba!
Ja tak chotiw pohasaty
za słonom, ałe wpaw.
Na pidwikonni u palmy
bananiw nema.
Moja marszrutka wtikaje
uże wkotryj raz.
Z takym wezinnjam potraplju
chiba w honduras.
Jakas rohata istota
hasaje po mistu
I kataje kupu ljudu
na swojij spyni.
Ja welmy chtiw staty
ka-ra-tystom!
Ałe zaliznoho monstra
ne zdołaty meni!
Hej, panamci j panamky!
Zaharjajte, jak szkwarky.
Mastit swoji spyny soncezachysnym kremom
I każit wsim susidam, szo wlitku tak treba!
Ja tak dowho tebe czekaw!
Wereseń. Minjaju sandali na kjedy.
Żowteń. Wże ne możu bez tebe!
W łystopadi nasypało po samu szyju.
Hrudeń – wid snihu duriju.
swjata promynuły u siczni, jak treba.
ljuti morozy chowały wid tebe.
na berezeń doszczi po mordi i chljapa
u kwitni widczuwaju twij zapach.
Traweń – okuljary wdjahaju.
Szorty, panamka na tebe czekajut.
Nareszti! My znowu razom!
Łito – ty mij sezon!