Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ja dywljus na nych, wony na mene,
Manjat wse kudys, kudys hukajut,
Pohljad zupynyły des u rebrach,
Oczi zmiji jiji, u kuszczi.
Smużkoju chwyljastoju czekała porucz iz zirkamy, szczo u nebi,
Pro do-dopomohu prokryczała
Titka, szczo des porucz jszła i piszła.
Nikoły ne baczyw i czerez raz dychaw,
Ce może newdacza, pro sebe ja tycho
Skazaw, i pobaczyw, szczo ce – oczi zmiji.
Ja dywljus na nych, wony na mene,
A tak projszły hodyny, a może j bilsze,
Nam uże j rozłazytysja treba,
Ne widpuskajut tini moji, oczi zmiji.
Po horyzontalnomu dywyłas nacze pered neju szczos z’jidobne,
I na liwij p’jatci zupynyłas,
Ja prowtykaw strybok, mabut pomru.
Nikoły ne bude takoho momentu
I tiło dowirjat jakomus studentu,
Ta bajduże bude meni, bo w mene oczi zmiji
Oczi zmiji.