Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Kożen podych, wtopaje w nenawysti
Bil w hołowi, ta nakłep wid zazdroszcziw
Stojisz pid doszczem, prahnesz złetity
Ta ty u kajdanach, jaki ne rozbyty,
Wtamuwaty sprahu, mabut ne możływo
Za twojeju spynoju, zirwani kryła
Horysz u wohni, krow’ju stikajesz
Wid bolju w duszi, zwilnytys bażajesz
Pryspiw:
Ja potwora zowni – janhoł w duszi
Usi tikajut wid mene, jak ne kruty
Załyszajus sam, kydaju wse napryzwoljaszcze
Nu chto ż zachocze, zminyty mene na kraszcze!?
Chto rozirwe kajdany, zrujnuje mij bil?!
Chto pociłuje i skaże: "Ty tilky mij!"
Czy chtos pomityt, w serci poczuttja
Nichto ne zachocze, prowesty tak żyttja!
Ta os na potworu, zwernuły uwahu
Szczasływyj iz neju, idu po bulwaru
Zminyła żyttja, ta usmich podaryła
Czerez rik coho szczastja, serce ubyła
Teper sydżu u kimnati, w hołowi sujicyd
Ja kochaju jiji, i bez neji mertwyj mij swit
Widkrywaju wikno, dywljus na czorno-biłyj swit
Wse bil znyk, swit bołem pronyk...