Większa czcionka | Mniejsza czcionka
De werszyny skeljasti,
Drewnich zamkiw rujiny,
De pyljuka łetyt w nebesa
Tam po bytij dorozi
Ta na zustricz pryhodam
Tam łetyt nasz czerwonyj mustanh.
Bez tini sumlinnja
W nirwani kochannja
My u switi nazawżdy odni...
Tam, de hory i wolja
Nasz mustanh po dorozi,
Po kam’janij łetyt.
My w połoni ekstazu,
Bez obmeżeń, bez dachu,
Ałkohol rozrywaje sercja.
Drewnich zamkiw rujiny,
Drewnich zamkiw rujiny,
A wolja łetyt w nebesa.
Nasz mustanh po dorozi
I metał po kaminni,
Nasz wohoń, szo iz sercja złyttja.
W nicz chołodnu zihrije
I w nirwanu widpustyt,
Bo ci skeli ce nasze żytja.
Pochmuro mowczat bastiony
Kołysznich fortec nezdołannych.
U widbłyskach połum’ja
Szramy żyttja.