Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Oj suchaja werba, mokraja kaljuża!
Rozhniwałas myłeńkaja ta j na swoho muża.
– Oj ustań, myła, prywiz tobi pywa.
– Odczepys, myłeńkyj, bo ja łedwe żywa.
– Oj ustań, myła, prywiz tobi medu.
– Odczepys, myłeńkyj,– hołowky ne zwedu.
– Oj ustań, myła, ja prynis horiłky.
– Odczepys, myłeńkyj, hljady sobi diwky.
– Oj ustań, myła, ja prywiz dubynu,
Ja prywiz dubynu ta j na twoju spynu.
Ja prywiz dubynu ta wse sukowatu
Ta na twoju spynu, spynońku prokljatu.
Oj schwatyłas myła, ot jak ne buwało,
Obijnjała myłeńkoho szcze j pociłuwała.
– Daj że ż tobi, Boże, czoho choczesz z neba,
Szczo ty dohadawsja, czoho meni treba!