Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Dywljus ja na nebo ta j dumku hadaju:
Czomu ja ne sokił, czomu ne litaju,
Czomu meni, Boże, Ty kryłec ne daw?
Ja b zemlju pokynuw i w nebo zlitaw.
Dałeko za chmary, podali wid switu,
Szukat sobi doli, na hore prywitu,
I łasky u soncja, u zirok błahat,
I w switi jich jasnim sebe pokazat.
Bo doli szcze zmałku zdajus ja neljubyj,
Ja najmyt u neji, nenacze prybłudnyj;
Czużyj ja u doli, czużyj u ljudej:
Chiba chto kochaje neridnych ditej?
Czużyj ja u doli, czużyj u ljudej!
Chiba chto kochaje neridnych ditej?..
Dumy moji, dumy moji
Czom dub ne zełenyj
Weczir nadwori
Hude witer welmy w poli
Ne szczebeczy, sołowejko
Powij, witre, na Wkrajinu
Oj ty, diwczyno, z horicha zernja
Czom, zemłe moja
Czornjawaja Iwanka
Czorniji browy, kariji oczi
Misjac na nebi
Dywljus ja na nebo
Tam, de Jatrań kruto w’jetsja [1]
Czornomorec
Jichaw kozak za Dunaj
Horiła łypka
Stojit hora wysokaja
Zaszumiły lisy
Nicz jaka misjaczna
Bida polku spokusyła [1]
Tam, pid Łwiwskym zamkom [1]
Jak iszow ja z Debreczyna