Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Na Łysij hori dohorjaje bahattja niczne,
I łystja osinnje na Łysij hori dohorjaje,
a ja wże zabuw, de ta Łysa hora, i ne znaju,
czy Łysa hora wpiznała b mene.
Seredyna żowtnja, pora nadweczir’jiw twojich,
twojich nedowir i newir i osinńoho witru.
I wże połowyna żyttja zabuwajetsja. Hrich
uże zabuwajetsja. Hore i radist nechytra.
Seredyna żowtnja – twojich tonkohorłych rozłuk,
I ja wże ne znaju, ne znaju, ne znaju, ne znaju,
czy ja wże pomer, czy żywu, czy żywcem pomyraju,
bo wże widbryniło, widkwitło, widhrało, widhasło nawkruh.
Ta dosi szcze pachnut tużływi dołoni twoji,
I huby hirki aż sołoni i dosi szcze pachnut,
I Łysa hora prolita – scharapudżenym ptachom,
I hłucho, jak krow uw aortach, nadsadno hudut hołuby.
Na Łysij hori dohorjaje bahattja niczne,
I łystja osinnje na Łysij hori dohorjaje,
a ja wże zabuw, de ta Łysa hora, i ne znaju,
czy Łysa hora wpiznała b mene.
Tilky toboju
Sosna iz noczi wypływła, mow szczohła
Na Łysij hori
Zworochobyłysja ajstry
Zazyraju w zawtra
Stełyły bili obrusy
Jarij, dusze
Zapachło soncem, woskom i zełom
Jaka nesterpno ridna czużyna
Ty, moja małeńka sestro
Kołesa hłucho stukotjat
Na zołotu sołomu
Rozspiwanyj snih
Aujourd’hui
Skuczyw