Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Zapachło soncem, woskom i zełom.
W mosjażne kołychannja peredlita
łetyt bdżoła, żurboju opowyta,
mow janhoł iz nadłamanym kryłom. (2)
Na obriji, podali za sełom,
de obołonju tyszeju spowyto,
horjat kulbaby, tiszaczy piwswitu
swojim cnotływym i łehkym tepłom.
I, nadłetiwszy, zmorena bdżoła
widczuje stebeł pławne kołychannja,
jak podychy zemli, i jak kochannja,
i jak pławbu do wicznosti wona.
Zazołotije sokom soncja
i schoczetsja jij wiszczych tajemnyc
zapryczastytysja, prypawszy nyc
do wutłoho kulbabynoho łoncja.
Zapachło soncem, woskom i zełom...
Tilky toboju
Sosna iz noczi wypływła, mow szczohła
Na Łysij hori
Zworochobyłysja ajstry
Zazyraju w zawtra
Stełyły bili obrusy
Jarij, dusze
Zapachło soncem, woskom i zełom
Jaka nesterpno ridna czużyna
Ty, moja małeńka sestro
Kołesa hłucho stukotjat
Na zołotu sołomu
Rozspiwanyj snih
Aujourd’hui
Skuczyw