Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Zazyraju w zawtra – tma i tmuszcza
tma. I tmuszcza tma. I tmuszcza tma.
Tilky – czornowod. I czorna puszcza.
A twoho Swjatoszyna – nema.
Ni sestry, ni materi, ni batka,
ni drużyny. Synku, ozowys!
Ponimiły druzi. Czorna hatka
w temini. Pitmoju – chocz załyjs.
Łysz tremtyt, jak wira w spronewiri,
kopijczana swiczka na stoli
ta szuhajut ljuto po kwartyri,
nacze każany, twoji żali.
Szurchoty i szepoty i szczemy,
to twoho spohaduwannja dni,
chljupotjat pid wesłamy tryremy,
szczo horyt w antonowim ohni.
Wse żyttja – nenacze ozyrannja
u mynułyj wik. Czerez płecze.
Ni strachu, ni bolju, ni wahannja
pered smertju. A hospod recze:
widszukaj nawpomac dawnju kładku,
pochody i wyspokijsja w nim,
u zabutim wici. Tepła zhadka
szcze prydastsja na sudi strasznim.
Ni sestry, ni materi, ni batka,
ni drużyny. Synku, ozowys!
Ponimiły druzi. Czorna hatka
w temini. Pitmoju – chocz załyjs.
Pitmoju – chocz załyjs...
Tilky toboju
Sosna iz noczi wypływła, mow szczohła
Na Łysij hori
Zworochobyłysja ajstry
Zazyraju w zawtra
Stełyły bili obrusy
Jarij, dusze
Zapachło soncem, woskom i zełom
Jaka nesterpno ridna czużyna
Ty, moja małeńka sestro
Kołesa hłucho stukotjat
Na zołotu sołomu
Rozspiwanyj snih
Aujourd’hui
Skuczyw