Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Pobud zi mnoju poky soncja
Żaryny płynut kraj neba
I witerec łoskocze łystja
Na sonnych i sumnych derewach.
Chaj twoji oczi skażut te,
Szczo wusta zmowczały,
Te, szczo sercja kryczat:
Ty moja! Ty teper moja!
Kryhowiji niżnych oczej morja.
Ty teper moja! Ty teper moja!
W tychu nicz spiwatymu ja...
Dozwol meni banalnist fraz
Neopałenych ironijeju.
Dozwol meni chocza by raz
Tebe znowu narekty swojeju.
Dozwol oczam hority tym,
Czym dusza pałaje,
Tym, czym usta tremtjat:
Ty moja! Ty teper moja!
W hłybyni oczej potopaju ja,
W hłybyni oczej, płomeni noczej
Tini inszych dniw dohorjat...
Pobud zi mnoju poky zori
Perłynały wse nebo wkryły
I poky sywyj misjac płystyme
Do switanku neboschyłom.
A zori w tim dywi,
Szczo hrjane, nacze zływa,
Oczi niżni i szczasływi.
Ty moja! Ty teper moja!
W hłybyni oczej potopaju ja,
W hłybyni oczej, płomeni noczej
Tini inszych dniw dohorjat...