Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ja zapytuju w sebe, pytaju u was, u ljudej,
Ja pytaju w knyżok, rozzyrajus na kożnij storinci:
De toj rik, de toj prokljatyj tyżdeń i deń,
Koły my, ukrajinci, zabuły, szczo my ukrajinci?
I szczo je w nas dusza, powna własnych czesnot i szczedrot,
I szczo je u nas duma, jaka szcze od Bajdy nam w’jetsja,
I szczo my na Wkrajini – taky ukrajinskyj narod,
A ne prosto nasełennja, jak ce u zwitach dajetsja.
I szczo chmil nasz – u pisni, a ne u baryłach wyna.
I szczo szczedrist – w sercjach, a ne łysz u kramnycznych witrynach.
I szczo je u nas mowa, i szczo ukrajinska wona,
Bez jakoji nasz kraj – terytorija, a ne Wkrajina.
Ja do sebe każe i do kożnoho z was – Howory!
Howorymo usi, chocz my j dobre nawczyłys mowczaty!
Zapytajte u sebe: widkoły, z jakoji pory
Poczały ukrajinci sebe u sobi zabuwaty?
Zapytajmo j pro te, jak my drużno dijszły do buttja,
U jakomu swidomosti naszij zbahnuty nezmoha,
Czym sołodszyj od medu nam wydawsja czad zabuttja
Ridnych sliw, i piseń, i dżereł, i steżok wid poroha.
Ukrajinci moji! To wkrajinci my z wamy, czy jak?
Czy w "mohołach" i wmerty sudyła nam dolja pychata?
Czy w mohyły j zabraty sudyłos nam nasz pereljak,
Szczo rozcwiw nam u dumach smyrennistju "menszoho brata"?
Ukrajinci moji! Jak hirczat meni własni słowa...
Znaju dobre, szczo j wam wony też – ne sołodki hostynci.
Ałe muszu kazaty, bo serce, mow swiczka, spływa,
Koły baczu, jak ljuto sebe zneważajut wkrajinci.
Ja wże j sam ładen mowyt: "Wono tobi treba?.. Sterpy!"
Tilky ż choczu, wkrajinci, spytaty u was nełukawo:
Rady koho Szewczenkowi jty buło w Orski stepy?
Rady koho chowaty swij bil za sołdatsku chaljawu?
To chiba ż ne wpade, ne zakotytsja nasza zorja,
I chiba ne zotlije na tlin ukrajinstwo miż namy,
Koły nawit na zharyszczi doli j zori Kobzarja
My i dosi spokijno sebe poczuwajem chochłamy?
Ukrajinci moji! Daj wam Boże i szczastja, i sył.
Można żyty j chochłom, i ne zhirkne wid toho chlibyna.
Tilky chto ż kołys nebo nachyłyt do Waszych mohył,
Jak ne zradżena wamy, zneważena wamy Wkrajina...