Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Mołoda syrena –
Dońka okeanu –
Prypływła do mene
Na switanku rano.
I zahoworyła
Tycho i czariwno,
Nacze podych witru
Czy zitchannja piny.
Nijakoho spiwu.
Tilky muzyka jiji hołosu,
wid jakoji ne wrjatuwatysja.
Tebe pobaczyła ja u czowni.
Ty podobajeszsja meni!
Kochaj mene!
I ne wir usim cym kazkam,
My nikoho ne wbywajem,
My łysze kochajem.
Prosto dywowyżno
Ta j bez udawannja
Try bezmeżnych tyżnja
Z weczora j do rannja
Ja kochaw szczosyły
Wpersze i wostannje
Tak jak ne ljubyły
J sotni Don Żuaniw.
Nijakych czar,
Okrim czar swoho jestwa,
wid jakych nikudy ne ditysja.
Tebe pobaczyła ja u czowni...
Potim wona znykła w okeani znowu
Łyszywszy meni tuhu do żyttja ljudskoho...
Ja stoju j dywljusja w prirwu okeanu,
A czariwnyj hołos za soboju manyt...
Tebe pobaczyła ja u czowni...
Twoje żyttja nazawżdy wilnym stane.
Ne budesz chworym ty j ne budesz starym,
Jakszczo zi mnoju ty pidesz.
Ty uwijdesz w moju oselju,
De spokij mowczaznyj trymaje stelju,
J zabuttja swoje wyp’jesz!