Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ne pyszit meni bilsze łystiw,
Ne dzwonit meni bilsze nikoły.
Ja sohodni odyn z tych ptachiw,
Szczo łeżat na snihu w czystim poli.
Dolja znowu błukaje w lisach,
Zachworiła i trawy szukaje.
Ja chotiw znajty prawdu w nohach,
Ałe marno – jiji tam ne maje.
Pryspiw:
Szczo wy znajete pro mandry ta dorohy.
Szczo wy baczyły okrim swojich osel...
Waszi kryła – wid pryrody nohy.
A moji – słowa switłych piseń.
Wy ne buły, tam de sonce schodyt.
I ne baczyły wsich tajemnyc nebes.
Chto szukaje, toj zawżdy znachodyt –
Abo kraszczu dolju, abo smert.
Wże wid bolju ne płacze dusza.
Zneprytomniła, czy zaczerstwiła.
Wid dumok obertom hołowa.
Nechaj tak, aby łysz ne boliła.
Dywna pisnja w czużych nebesach.
Dykyj stohin u własnych hrudjach.
Ja sohodni poranenyj ptach.
I ja choczu, szczob wy ce poczuły.
Pryspiw
Zubożili słowa pro ljubow.
Jakijs frazy pro muky kochannja.
Ni do czoho, i wże epiłoh.
Ałe ce buło waszym bażannjam.
W czomu wynen, – na nebi zbahnu.
Nakowtajusja sliz do ne schoczu.
Wże hodynu bez was ja żywu.
A zdawałos kołys, szczo ne zmożu.