Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Tak trapyłos, jak ja tobi kazaw –
Projszły roky i my zustriłys znowu.
Na misci czas nikoły ne stojaw,
I ne obmowywsja ni z kym, bodaj chocz słowom.
Mynały noczi w czorno-biłych snach.
Posztowa skryńka maryła łystamy.
I kożen deń błukaw, jak toj monach
U poszuku toho, szczo buło z namy.
Ni pozdorowłeń, ni dzwinkiw, ni tełehram –
Ty pohljadom skazała, szczo ce zajwe.
A sliz swojich nikomu ne widdam,
Wony schowałys, jich nichto ne znajde.
Mynały noczi w czorno-biłych snach.
Posztowa skryńka maryła łystamy.
I kożen deń błukaw, jak toj monach
U poszuku toho, szczo buło z namy.
Kochannja propływało szczowesny,
Powz mojich wikon na czowni nadiji.
My ne z’jednały swoji berehy,
I w storoni nas załyszyły mriji.
Doszczi – witry zrobyły swoju sprawu,
Ne załyszyły slidu wid bahat,
Bilja jakych wsi struny na hitari
Szukały te, z czoho poczawsja raj.
Tak trapyłos, jak ja tobi kazaw,
I zustricz cja, jak podarunok doli.
Na misci czas nikoły ne stojaw.
Pro sebe znaty załyszyw na naszych skronjach.