Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ty pobaczyw dywne switło,
Jake zbudyło bezturbotnu wiru,
Szczo warto jty wpered,
Iz soncem w dołonjach,
Z nadijeju w ruci.
Ta dałekyj miraż
Ty obraw jedynoju metoju,
Realnist twoja zi skła.
Oberne na popił
Mriji twoji żyttja.
Pryspiw:
Ty jdesz wsteljajuczy zemlju
Peljustkamy własnych iljuzij.
Ta u twojich prymarływych zamkach
Wże ne załyszyłos stin.
Tak tycho weczirnij anheł
Spiwaw tobi i kłykaw u nebo.
Ta na twoji łehki kryła
Wpała zahrozływa tiń.
Nedopysana storinka,
Nezawerszenoju notoju
U wikni rozib’jetsja deń.
Ostannij czy perszyj,
Bajduże teper.
Rozmalowuj swoji stiny,
Swit jakyj do tebe ne baczyw
Nichto nikoły j nide.
Ta twoja doroha
Do ńoho ne wede.
Pryspiw
Tak tycho weczirnij anheł
Spiwaw tobi i kłykaw u nebo.
Ta na twoji łehki kryła
Wpała zahrozływa tiń.
W carstwi tinej, ty znowu odyn
Sered dzerkał i rozmytych kartyn.
U wicznij tyszi tonut słowa
I ne rozbyty ci stiny zi skła.
Mriju odnu załyszysz sobi,
Kydajuczy wykłyk nicznij pustoti.
Nad krajem prirwy u twojich snach
Ty jdesz wpered dołajuczy strach.
Meża realnosti – wira twoja,
Znow wkaże szljach sribna zorja.
Temrjawy switło jedyna meta,
Znajdena des na ułamkach twoho żyttja...