Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Znow nacze wpała z neba
Tiń i ne wydno bereh
Strach roz’jidaje oczi
Stij! Ja uże ne choczu tak!
Son ne staje czitkisze
Bil rozczynjaje tyszu
Nicz dzerkali widbyłas
Kryk! Wse, szczo załyszyłos tam!
Pryspiw:
Uże ne złamaty
Newydymi hraty
I ne podołaty czas
Znajty w sobi syły
Rozprawyty kryła
Jakby szcze raz!
Ta znowu
Dni znykajut neochocze
Tini dywljatsja u oczi
Bil wertajetsja szczonoczi, jak zawżdy
A ranok
Znowu spałyt wsi bażannja
Chwylja strachu tycho myne
I nicz zabude mene...
Nicz widczynjaje dweri
Szljach hubytsja w pusteli
Czas wyse neporuszno
Strach rozdjahaje duszu
Tiń znow chowaje stiny
Bil, jak udar u spynu
Krok kożen raz wostannje
Hniw – to moje bażannja!
Pryspiw