Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Możływo, mene pochowajut na tij że hori,
De sto newidomych strilciw buło w zemlju zaryto,
De czorna bereza i bili slozyny na nij
I sjaje wołoszkamy w step nepobaczene żyto.
De lito brede po sterni, jak poranenyj wowk,
De osiń skradajetsja łysom bezżalno pochmura,
De nebo – ne bilsze, niż wyrwanyj z neba szmatok,
A dali – zażura, zażura, zażura, zażura...
Pryspiw:
Szczob ne znaty, czy szcze chto zapłacze
Na mohyli czornij na mojij
Ta skazaty wnukowi: "Junacze,
Wyp’jut hrabari za upokij".
Ja wpewnenyj: panna napysze łysta pro peczal,
Pro temne żyttja i pro switłu ljubow wołocjuhy,
Ja wpewnenyj: panna napysze łysta pro peczal,
A dali – zażura, zażura, zażura, zażura...
Pryspiw:
I ne znaty, czy szcze chto zapłacze
Na mohyli czornij na mojij
Ta w odnomu wpewnenyj, odnacze –
Wyp’jut hrabari za upokij.