Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Wyszywała mama moju dolju, odynoku dolju nełehku.
Wyszywała radistju i bołem na jaskrawo-niżnim rusznyku.
Wyszywała ridna, ta j ne znała – prołetjat roky jak uwi sni
I poszłe jij Boh doczku-krasunju u kituczim trawni, nawesni.
Bude traweń bujno kwituwaty i zozulja persza zakuje,
Proszepocze szczyro wdjacznist maty Bohu za narodżennja moje.
Pryspiw:
Moja matusju, nebesnymy oczyma ty prjamo w duszu dywyszsja meni,
Na rusznyku kwitujesz mow kałyna, a ja spiwaju tobi moji pisni.
Moji pisni – to mij uklin i spowid, tobi netlinne soneczko moje.
Nechaj zawżdy u muzyci i w słowi, nechaj swjatytsja u wikach im’ja twoje.
Spłyne czas u praci i strażdanni, zaporoszyt kosy sywyna
Doni persza, materi ostannja. Wse mynaje – pam’jat ne myna.
I rusznyk, jak pam’jat ne mynaje, win w mojemu domi na stini.
Kożen ranok z wyszytoho raju mama posmichajetsja meni.
Łysz zozulja ne kuje, ne płacze – odynoka ptaszka u winku...
Jak mohła ty, mamo, peredbaczyt dolju na kwituczim rusznyku.
Pryspiw