Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Zahowory sperszu ty,
meni brakuje widwahy ty znajesz napewno.
Ne jdy.
Ne doczekatys twojeji uwahy i prawylnyj krok nerealno i ważko znajty.
Ta powir, tak zdajetsja, szczo bilsze ja zmożu widdaty komus, niż u komus znajty.
Chocz tremtinnja takoho nema –
ja tak choczu w tobi widtworyt,
szczo dozwołysz kołys ty, możływo, sama.
Pryspiw:
Howory kraszcze ty!
Wirtualni podiji des ponesłys.
Robym wyhljad, jak jich ne buło, nawit kołys.
Pam’jatajesz, jak ja pidstupno z’jawyws?
Znajesz, obraz dlja tebe mij zrazu zminyws?
Ta nechaj... Ja błahaju, koły idesz het – ty chocz raz ozyrnys!
Szczob pobaczyt toho, chto toboju dawno wże napewno twerezo napyws!
Howory kraszcze ty,
bo w oczach twojich prostir zdijmaje mene dohory,
a zhory ja tak dowho spuskajus, tak szczo ty howory.
Ja rozmowy twojeji ljakajus i wnoczi kriz son prokydajus.
Nu koły wże, koły ja ne budu wahatys, szczos w sobi projawyt?
Może myt na miscja wse rozstawyt
i w tobi jakyjs kłaptyk rozpławyt cja myt!?
Ja dlja neji zawżdy ładen żyt!
Ałe poky szczo wse tak dałeko...
Meni ważko z toboju, ałe razom z tym łehko.
Pereswidczytys zruczno. Podywywszys tudy, kudy dywyszsja ridko,
tak wrażajucze włuczno, de pobaczysz zobrażennja swojeji duszi.
Jak pobaczysz – wahatys ne warto – idy.
Jak pobaczysz, to widczujesz tepło.
Howory teper ty...