Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Huljaje witer i meni wes czas szepocze:
Doszczi spiwajut skriz ne tilky pro sumne,
Krapłynky padajut i stukajut w wikonce
Pro te kochannja, szczo na switi łysz odne.
Nechaj na dwori osiń wże taka chołodna
I żowtym łystjam trochy steljatsja dumky,
Jak styhli jabłuka u tebe na dołonjach
Łeżyt kochannja w mene szczyre na duszi.
Zwyczajno, ranok może buty znow pochmurym
I w temno-sirych chmarach nebo wse, ałe
Czerwonym połum’jam kałyna prywitaje
Pałke kochannja, szczo w duszi mojij cwite.
Buwaje, dowho duże tjahnutsja chwyłyny,
Ałe ż nawiszczo szwydko płynut tak roky,
Moje kochannja u bezmeżnomu prostori
Nazawżdy, Boże, ja prochaju zberehty.