Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Znajesz, choczu tobi rozpowisty,
Szczo na tyżni w odyn iz zachmarenych dniw
Ja tobi pokażu u brudnomu zymowomu misti
Sprawżnich sirych kotiw-łetuniw.
My pidemo udwoch, neczutno wzjawszys za ruky,
Rozumijuczy wse bez daremnych obłudływych sliw,
I pobaczym sumnych – bo ż tak skoro chwyłyna rozłuky –
Sprawżnich sirych kotiw-łetuniw.
Stane sumno i nam, ta nijakych pojasneń ne treba.
Na porozi wesna, i czas wyruszaty na schid;
I za myt u brudnomu zymowomu nebi
My pobaczym czariwnyj kotjaczyj polit.
Szczo z toho, szczo kotiw cych kołys ja prydumaw u pisni;
Jich nemaje w pryrodi – ce skaże nam kożen, mabut;
Ja tobi pokażu jich w brudnomu zymowomu misti;
Ty w nych wirysz – a znaczyt, wony des żywut.