Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Dusz spresowanych merzłota wiczna
kryha nahło zibhanych sliz mrije
stuk obrosłych towszczych serdec niżnyj
Bryzky soncja miż czahariw żalni
A doroha – ota spadna wtjata
Obirwawsja – łetiw-łetiw – bywsja
Ob kaminnja, ob wałuny czorni
Sercem nawstiż odkrytym, storcz hołowoju
Pryspiw:
Ta mowczała pustka, mowczała pustelja,
Tilky dykyj ołeń błukaw, popasawsja.
Nadto chołodno, nadto smert zwyczna,
I nemaje soncja tobi i nikomu
Dusz spresowanych merzłota wiczna
Kryha kryhy roste hora, sjajwa
Sywyj dym, a czy czad, a czy stohin
Oj i misjac rozljuczenyj pes dykyj
Łysz modryny hudut, hudut modryny
A modryny wyswystujut tonko
Szczo zabłukanyj w sopkach pestun, skoro
Bez wedmedyci w purh-snihach zhyne
Pryspiw
Oj i switjatsja dym-wohni, nacze
Bursztynowa zełeń huczna, kuta
I nawaljujutsja na nas kuczuhury
Snihu? Noczi? Bezmeżżja? Tyszi? Chto zna...
Pryspiw