Sumna kazka №1

Wykonawca:

Autor tekstu: Орест Криса Autor muzyki: Татхаґата

ukrainian flag Większa czcionka | Mniejsza czcionka



Żyw na switi chłopczyk,
dobryj i wrodływyj,
u małeńkim domi
z soneczkom w wikni.

Soneczko swityło,
a dytja radiło,
i w żytti ne znało
horja i bidy.

Maty rano wstane,
syna nahoduje,
i wizme na ruky:
bacz bezcinnyj skarb.

A dytja smijetsja,
mow strumoczok lljetsja,
i ciłuje mamu,
i w ruci ruka.

I żyły w cim domi
złahoda i szczastja.
Łjudy dywuwałys
czudo ne sim’ja.
Maty pracjuwała
syn dawaw jij syły j szczastja.
Maty pewno znała, maje dywneje dytja.

Pidrostaw chłopczyna,
maw tałant czymałyj,
bacz składaw piseń win,
dobrych i sumnych.

Prychodyły ljudy,
słuchały dywyłys,
płakały smijałys,
dali sobi jszły.

I piszły rozmowy
po ciłomu switi,
pro czudesni pisni,
szczo jich spiwaw junak.
I z usich usjudiw
prychodyły ljudy,
i z ljudmy posłuchaty
pryjszow nimyj burłak.

I poczuwszy pisni,
zahoriłas nenawyst,
zapałała zazdrist
do dywnoho tworcja.
U bezljudnim misci,
nahostryw noża win,
i odnoji noczi, stałasja bida.

Maty zbożewoliła,
syna pochowały.
Łjudy dowho płakały,
a potim rozijszłys.
Ta pisni czudesni,
do teper spiwajut ljudy,
i z pisnjamy tymy
doteper miż nas junak.