Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Misto kyszyt nemow murasznyk
w tempi błyzkim do bożewiłlja,
tut permanentna ejforija
u czas roboty ta dozwiłlja.
Oczi zaslipljujut rekłamy,
wucha ohłuszeni chitamy,
tut neosjażni perspektywy
i nadzwyczajno ważni sprawy.
Ja zadywljus u twoji oczi
tak nespodiwano j widwerto,
ty nacze prosto ne pomitysz
usmichu promiń hasysz wperto.
Ja ne manijak i ne złodjuha,
do zboczeń schylnosti ne maju,
ja ne pidstawlju, ne obrażu,
dumok pohanych ne płekaju.
Skilky ne skazano, ne ważno
skilky ne zrobłeno, propało
i sztormowe żytejske more
rozczaruwannja muł pidnjało.
W czas koły smutok duszyt hrudy,
a bezporadnist w’jaże ruky
masku bajdużosti widkyńte
i usmichnitsja na sekundu.
Serce moje wse szcze żywe,
serce moje w dweri wicznosti b’je,
serce moje szukaje serdec,
szczo jich unison smutok het prożene.