Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Łjublju ne raz wertatys do staroho taburetu,
de kilka knyżeczok łeżyt, zawynenych w hazetu.
Koły z-za neba wyrynaje nicz nazustricz dnewi,
mow spomyn wypływajut iz połyc słowa wysznewi.
Słowa, szczo pachnut żytom, sinom, sonjacznymy dnjamy,
nadychani zemłeju ta nawijani witramy.
Słowa, szczo wymrijani u bezsonni, dowhi noczi,
koły striła natchnennja, wbyta w serce, jiddju toczyt.
Znykajut reczi, rozwiwajutssja dowkoła stiny.
Tremczu nad knyżkoju u wicznosti chołodnij tini.