Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Po nebu, po chmaram chłopczyna huljaje,
sumuje j smijetsja, i ptaszok hanja.
Bez tata, bez mamy, win sam tam błukaje,
i zwidky j kudy jde chłopczyna ne zna.
Po nebu błukaje w nebi dirku szukaje,
z hrozoju banjaczyt, iz witrom spiwaje, spiwaje.
Huljaw win po nebu, i janhoła strinuw,
spytaw w ńoho, chto ty? A janhoł skazaw.
Ja posłanyj w pomicz tobi Hospodynom,
Hospod chocze znaty de w nebi dira.
Po nebu błukały...
Chodyły, błukały, diwczynu wpijmały,
wona zabłukała sama w nebesach.
Łitak jiji batka rozbyws w Himałajach,
z komandy łyszyłas w żywych łysz wona.
Po nebu błukały...
Dirku szukały, des tysjaczu rokiw,
i zresztoju zmuczyłys, spaty ljahły.
Junak i diwczyna u chmarach kochałys,
a janhoł tycheńko w kutoczku chropiw.
I hrozy hrymiły, i witer spiwaw jim,
i wsi henerały jim saljutuwały,
Hospod i archanheły, dyjawoł z czortamy,
na warti jich spokoju razom stojały, stojały.