Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Nad riczkoju Użem diwczyna tużyła,
Ostoroń chłopczyna też czomus sumnyj.
Pidijty bojitsja – z nym u swarci myła,
A nawkruh cwitinnja, deń takyj jasnyj.
Widwernetsja striwszys, nacze neznajomi,
Treba pomyrytys – hordist ne daje.
I tomu wes weczir brodyt koło domu,
A jak jiji strine, to ne wpiznaje.
I nichto ne znaje, jak use to stałos –
Sam pryjszow chłopczyna i zahoworyw,
Nacze pomiż nymy swarky ne buwało,
Nacze z neju razom ciłyj deń chodyw.
Nad rikoju Użem łypa tycho szepcze,
Zirońky, jak swiczi, switjatsja whori.
Dohoriw czudowyj zakarpatskyj weczir,
A wony wse chodjat, chodjat do zori.