Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Tam u poli nywka, zełena dibrowka,
Tam diwczyna żyto żała, sama czornobrowka.
Żała wona, żała, siła spoczywaty,
Jichaw kozak z Ukrajiny, musyw szapku znjaty.
Musyw szapku znjaty, "dobryj deń!" skazaty,
– Pomahaj, Bih, tij diwczyni toho żyta żaty!
A diwczyna stała, jomu widkazała,
Wona toho kozaczeńka serdeńkom nazwała.
– Jak pidesz dodomu, ne każy nikomu,
Bo roznesut łychi ljudy, jak witer sołomu.
Jak witer sołomu, sołoma łeheńka,
Roznesut mja łychi ljudy, ja ż szcze mołodeńka.
Oj po wsomu switu, po wsomu switoczku,
Szczo diwczyna kozakowi wyszyła soroczku.
Wyszyła soroczku czornymy nytkamy,
Szczoby joho piznawała meży parubkamy.