Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Dywljus ja na nebo ta j dumku hadaju:
Czomu ja ne sokił, czomu ne litaju,
Czomu meni, Boże, ty kryłec ne daw?
Ja b zemlju pokynuw i w nebo zlitaw.
Dałeko za chmary, podalsze od switu,
Szukat sobi doli, na hore prywitu,
I łasky u zirok, u soncja prosyt,
U switli jich jasnim wse hore wtopyt.
Bo doli szcze zmałku zdajus ja neljubyj,
Ja najmyt u neji, chłopcjuha prybłudnyj;
Czużyj ja u doli, czużyj u ljudej:
Chiba ż chto kochaje neridnych ditej?
Kochajusja z łychom, prywitu ne znaju
I hirko, i marno swij wik korotaju,
I w hori spiznaw ja, szczo tilky odna –
Dałekeje nebo – moja storona.
I na switi hirko, jak stane szcze hirsze, –
Ja oczi na nebo, meni weselisze!
Ja w dumkach zabudu, szczo ja syrota,
I dumka dałeko, wysoko lita.
Koły b meni kryłlja, orljaczi ti kryłlja,
Ja b zemlju pokynuw i na nowosiłlja
Orłom bystrokryłym u nebo polnuw
I w chmarach nawiky ot switu wtonuw!