Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Pryspiw:
Nam ne potriben spokij dwom,
Nam ne potribna tysza cja,
Ja perekreslju zaborony,
Szczo moho tiła dotorka. (wes kupłet – 2)
Prosto deń sohodni harnyj,
Prosto ranok buw bezchmarnyj,
Dwi hodyny na switanku
Ja stojaw na swojim ganku.
Pislja ważkoji noczi
Ne możu i ne choczu,
Łizty na stelju, stiny
Mene boljat kolina.
Deń poperedu zajmawsja,
Ja sobi samomu kljawsja,
Szczo ne bude bilsze noczi,
Bo ja ne choczu.
Zaraz widczuwaju wtomu,
Słuchaj, idy dodomu,
Bo wże ranok nastaje,
Chau-ou-ou-je!
Pryspiw
Duże chotiłos pyty,
Sisty j prosto zapałyty,
Des w kutok zabytys temnyj,
Ałe wse daremno.
Bihaw po dwori sobaka
I na perechożych hawkaw,
Bo taka joho robota
I jomu zawżdy ochota.
Pryspiw
Poczynawsja widlik czasu,
Czysto tak jak toho razu,
Na dwory spuskawsja weczir
I dawyw na płeczi.
To buła wesna i koty
Brały bereznewi noty,
Polifonija tych zwukiw –
Buła prosto muka.
Pryspiw
Ne kosmicznymy steżkamy
Mij czowen
Zalizo
Ja namaljuju
Sny
Sudnyj deń
Zołoto j bołoto
Asfaltnyj syndrom
Nam ne potriben spokij