Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Koły powertajus iz łuhu dodomu,
To wtyskuju mozok w asfaltowyj dwir.
Wmykaju indastrieł lifta, w jakomu
Dusza, mow u klitci znewołenyj zwir.
Otak widrjadyły iz neba dodołu:
(Spiwaw ja, mabut, i jiw z chmar marmeład)
Wtysnuły u tiło, pryznaczyły dolju,
Nawkoło zweły czastokił iz prynad:
I staw ja zakowanyj u wychowannja,
Oczyma j nohamy obmeżywsja swit.
Na moje żyttja poczały poljuwannja
Henseky, czorty, deputaty i SNID.
Piznisze wże anheła w pomicz prysłały,
U temrjawi win pokazaw wymykacz.
Rozwydnyłos. Baczu ja dweri j skryżali,
I baczu, jak żałyt u p’jatu rohacz.
Pryspiw:
Ta ja zazemljajus na Boże Im’ja, –
Szczezła hrichiw statyczna ełektryka.
Ja – wże ne ja, płot – ne moja.
Zwuku nowoho woanerhetyka!
Wże niby u chrami, ta szcze ne na woli.
Czekaju antraktu u 1000 lit.
Wsim rozdani roli: ti – sylni, ti – kwoli,
Triszczyt, mow stara dekoracija, swit.
Wse bilsze kontrastu, wse mensze piwtoniw,
Menszyny widstojujut prawo na smert,
A ja wse na wolju pidsztowchuju dolju
W nadiji, szczo bilszist ne jde szkerebert.
Pryspiw