Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Osinnim weczorom ty tycho płaczesz...
Tak sumno, szczo nawit nebesa rydajut.
Ty dumajesz, szczo mene pobaczysz
I dumky twoji nas oboch wbywajut.
Ja za krok wid tebe ta ne możu torknutys,
Bo dusza moja do neba prykuta.
Bilsze za wse choczu ja powernutys
Ta trymajut mene nebesni puta.
Pryspiw:
Żyteli Raju, Was ja błahaju:
Obłyszte mene chocz na deń,
Bez mojeji kochanoji ja pomyraju –
Pomru bez jiji anhelskych piseń!
Żyteli Raju, Was ja błahaju:
Powernit mene chocz na myt,
Bez mojeji kochanoji ja pomyraju –
Pomyraju, bo dusza bołyt.
Żyttja moje nenacze son
I Raj nenacze pekło.
Nebo – anhelskyj połon
I wono do mene zwykło.
Ta ja pruczajus – ja choczu żyty.
Choczu wustamy tebe torkatys.
Choczu wzjaty j połetity
I do Raju wże ne powertatys.
Pryspiw
Pohłynuło switło mene usoho
I ja ne w zmozi woruchnutys.
Ja ż ne bażaw niczoho złoho...
Prosto chotiw... Chotiw powernutys.
Ta os ja widczuw anhełowi kryła.
Wony buły odrazu ż zi mnoju.
Ja pobaczyw tebe, moja myła.
Ty skazała: "Ja wiczno budu z toboju!"
Pryspiw