Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Dałeka, samotnja j dałeka, u ciłomu switi odna,
Dni j noczi, u studiń i speku do mene łetyt wona.
Ridna, jak pisnja z kołysky, tycha, jak swjato wołynske,
Hotowa zawżdy do strażdannja, do bolju, do horja i wtrat.
Wona b widdała ostannje, terpiła b sama stokrat,
Szczob łycho mene mynało, szczob dolja mene łaskała,
Ałe u bezsonni noczi jak nohy i ruky hudut.
Hnitjat jiji sny proroczi pro ternem ukrytu put,
Szczo ja ne taka jak ljudy, szczo szczastja meni ne bude.
Nawkoliszky w tychij mołytwi jak strednycja i jak swjata
Błahaje mene zachystyty i nebo meni prywerta.
A potim swoji turboty, wtomy w wicznij roboti,
Rozhojdani temni chwyli ljahajut w samotni sny.
I nosjat ułamky myli, to obraz jiji na nych,
Czy tilky strażdannja bezkraje,
Ja znaju, ljubow ne wmyraje!..