Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Koły ja budu nawit sywoju,
I żyttja moje pide mrjakoju,
A dlja tebe budu krasywoju,
A dlja kohos, może, j nijakoju.
A dlja kohos łychoju, wpertoju,
Szcze dlja kohos widmoju, kobroju.
A miż inszym, jakszczo widwerto,
To buła ja durnoju i dobroju.
Bezboronnoju, nesynchronnoju
Ni z teorijamy, ni z praktykamy.
I boliła w mene ironija
Wsima liktykamy j hałaktykamy.
I ne znało miszczanske kodło,
Koły ja zachłynałas łychom,
Szczo dusza miż ljudy wychodyła
Zabyntowana biłym smichom.
I w żytti, jak na poli minnomu,
Ja prosyła w comu storiczczi
Chocz by toj mahazynnyj minimum:
– Łjudy, budte wzajemno wwiczływi!
I jakby na te moja wolja,
Napysała b ja skriz kursywamy:
– Tak bahato na switi horja,
Łjudy, budte wzajemno krasywymy!
I jakby na te moja wolja,
Napysała b ja skriz kursywamy:
– Tak bahato na switi horja,
Łjudy, budte wzajemno krasywymy!