Większa czcionka | Mniejsza czcionka
I step wostannje nad rikoju
Ordynec mirjaw hołowoju...
Wse błyżcze koni, łycja zli,
Schrestyłys, skrehnuły szabli,
Perepłełysja iskry z krow’ju,
I znowu krykom Prydniprow’ja
Proszyw u żasi ljudołow.
Ta bisnuwałas krycja znow,
Szypiła krow, szypiła pina.
Kozak wymoszczuwaw dołynu
Czużynskym trupom, jak umiw,
Jak wczywsja w Siczi i w bratiw
Na sławnim Doni u pochodi.
Ordynciw b’je kozak wże w brodi.
Bere ordynciw pereljak:
– To ce szajtan!
Ce ne kozak!
Kozak wsmichnuwsja w dowhi wusa:
– Z szajtanamy ne wpersze b’jusja.
Uznały, szczo take kozak,
Jakoho ljudy kłyczut: Mak. –
I znowu zbroja u dwoboji
Dzwenyt nad zbytoju wodoju,
I kwasyt neljudiw rika, –
Ne łomyt syła kozaka.
Ta ot nadchodyt czorna zrada:
Drantja, popychacz skrawsja zzadu,
Win czynom – kat, duszeju – had.
Uwes prodawsja za dukat.
Tychcem pidwiw iuda zbroju,
Ozwawsja postrił nad rikoju,
I na konja schyływs kozak.
– Propaw kozak! Zahynuw Mak! –
Ordynci kynułys do ńoho.
Kozak na nych pohljanuw stroho:
– Ni, ne zahynuw ja, katy,
Pomiż ljudmy meni cwisty! –
Katy pidwodjat whoru zbroju:
– Twij cwit, żyttja wże za toboju,
Kozacze, zrobymo otak:
Szabljamy skryszymo na mak –
Ordynci wojina skryszyły,
Na zemlju wpało tiło biłe,
I, nacze zerno, prorosło,
A wlitku makom zacwiło...
Dawno ordynciw i iudu
W mojim kraju zabuły ljudy,
Bo jichnij slid – strasznyj ukis
Trawoju mertwoju poris.
A mak cwite wiky w rozdołli –
W kosi diwoczij i u poli.
A mak cwite!
Mak cwite (Czastyna I)
Mak cwite (Czastyna II)