Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Chaj bude ce wse twojim, ałe ne załyszaj joho.
Napryzwoljaszcze ne kydaj posered dorohy.
Komu potribni słowa,
Otrymaw porożnij arkusz paperu z łysta.
Na dobranicz wełyki trywohy.
Zaczekaj, jak bil zirwawsja, mow terpec.
Nepomitno załyszaje wże kinec.
Czas łyszywszys na obłyczczi sywyj snih.
Bo wże ne tane, mow ta farba i tilky smich.
Spałach mrij ne hryze dirky u dusi – stop,
Szczo take? U czomu sprawy? Tilky majże ot!
Zazwyczaj, rozkwitnuwszy burchływyj szyk!
Pryspiw:
Bil załyszaje mene na twojich oczach – widpuskaje!
P’jatyzirkowi nory dlja szczuriw, jak syr
Skazyłysja worony wyjszły wże w efir.
Zabalzamowani tiła stojat u czerzi w raj
Slozamy radoszcziw pomyta kryha w żyłach chaj.
Ne zdywuje te szczo farby, zmyti kłopit mrij.
Ce tak buwaje, koły ne isnuje bilsze sliw,
Łikwidujuczy pustotnyj smrad połyc.
Wesnjana radist nemowby –
Pryspiw
Karykaturni, humowi obłyczczja wsmichajutsja,
Czy dobre tobi koły stob poczynajetsja.
Wsi na morozi w serjozi wony.
Kraszczi z wełykych istot na zemli!
Pryspiw