Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ja prydumaju swit, szczob prokynutys w ńomu,
Ja prydumaju czas, szczob zustritysja z nym.
Ja prydumaju cil, i do neji do dorohu,
I terny na szljachu, szczob buw neprostym.
Ja prydumaju deń, szczob wstaty zoreju,
Skławszy mriji w torbynu, podamsja na schid.
Ja prydumaju doszcz i wohni nad zemłeju,
Ja itymu kriz nych, i znykatyme slid.
Podorozi sobi, ja prydumaju kwiteń,
Bude sprawżnja wesna... Potim wypade snih.
Ja ob sebe spitknus, i wpadu mow ubytyj,
I załyszus widrazu na sotni dorih.
Ja prydumaju nicz, w nij huljateme witer,
Spoczywatyme popił w chołodnych oczach.
Bude spokij i sum, i u nebi Jupiter,
Nadi mnoju litatyme stomłenyj ptach.
Win meni rozpowist, szczo jty dali daremno,
De kinczajetsja szljach, i spynywsja mij czas.
Tam dorohu nowu, chtos prydumaw dlja mene,
Tam use ne moje, i use ne dlja nas.
Ja prydumaju swit, szczob prokynutys w ńomu,
Ja prydumaju czas, szczob zustritysja z nym.
Tam ne bude mety, i do neji dorohy,
Tam litatyme ptach porjad z duchom mojim.