Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Sonce schowałos za hrani płanety,
Wsi kolory poznykały raptowo,
Zhasły w kimnatach, na stinach portrety,
Tycho i moroczno stało nawkoło.
Misjac na nebo pidnjawsja zastyhłyj,
Mowczky z’jawyłys zirky weczorowi,
Z smichom wychodjat iz temnoji chwyli
Mawky błakytni, rusałky dniprowi.
Maw’jaczi spyny rebrjatsja błakyttjam,
Z’jawljajutsja j hasnut u towszczi wody,
Pokryti łuskoju, u deń pownolittja
Wychodjat na zemlju pid hasłom bidy.
Łjudy bojatsja krasuń weczorowych,
Płesowych najmyczok, wodnu hołotu.
Wsi rozpowzłysja po schyłach dniprowych,
Łowljat ljudej, tjahnut w netri bołota.
Łycja blidi i prozori zinyci
W wenach u nych krapli syńoji krowi.
Duchy riczok i krapkoji wodyci,
Mawky błakytni, rusałky dniprowi.