Dytjacza

Wykonawca:


ukrainian flag Większa czcionka | Mniejsza czcionka



Ja idu w dytsadok, bo wsi dity idut
ja ne choczu – nasyłu batky widdajut
A jak czas neskinczenno w sadoczku ide
doky chtos iz batkiw za dytynoju jde.
Wychowatelky zli: prymuszujut jisty
tut nawit ne można w pisocznyci sisty
Usjudy żorstokist, poruszennja praw.
Szczob ja tilky z dozwołu starszoho hraw?
Tut ne żałkujut berezowych rizok.
Mabut, ce najtjażczyj żyttjewyj widrizok.

Nu, szczo ce za sprawy? Ja w szkołu piszow.
Polipszeń w żytti aż nijak ne znajszow.
Czekannja kincja u nawczalnomu roci
cja dumka zi mnoju na kożnim uroci.
Odna łysze radist, szczo je fizkultura
balzam dlja duszi i najlipsza mikstura.
Na urokach zakony i teoremy
szkoła nese wełyczezni probłemy.
Pustit w dytsadok u pisocznyci hraty
żyłosja tam łehsze meni nabahato.

Nareszti skinczyłasja szkoła. I sława!
Ta treba, szczob dbała pro mene derżawa.
Pidu w instytut, szczo meni zaważaje?
Bo armija ne za horamy czekaje.
Żyttja – nasołoda. Tut swjato szczodenno
i wse ż w instytut ja piszow nedaremno.
Ałe poczałosja: odni perezdaczi
try dwijky nabraw i mało ne płaczu.
Ja wyłetiw, wse. Pustit mene w szkołu.
Bo kraszcze niż tam ne buwało nikoły.

Zdajetsja, żyttja nasze – inodi kamiń
jakyj my pid horu sztowchajem rukamy.
Czym wyszcze, tym ważcze – zakony pryrody.
I chaj ne howorjat: żyttja – nasołoda.