Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Koły wijna wrywajetsja u dweri,
Ne zachystjat słowa j peczatky na paperi.
Potribno jty, potribno braty zbroju
I prawo na żyttja widstojaty w hornyli boju...
Odna bida piszła na zachid, insza pryjszła zi schodu.
I znowu slozy, znowu strach, znowu strażdannja dlja narodu.
Znowu za spynamy wyzwołyteliw
Pryjszły nowi karateli ta muczyteli...
To szczo ż robyty – sydity skławszy ruky,
Spokijno dywytysja na wbywstwa ta muky?
Czy, wzjawszy błahosłowennja w ridnoji mamy,
Poczaty borotbu – z nowymy worohamy?
Pryspiw:
Popłacz za mnoju mamo, koły ja zahynu.
Za swoju zemlju, za Ukrajinu
Popłacz za mnoju sestro, ne każuczy nikomu,
Szczo ja wże nikoły ne wernus dodomu.
Tecze sloza, prohornujuczy zmorszky.
I mama mołytsja – "Chaj pożywe szcze troszky"
Wże tak dawno ne baczyt syna swoho
I szcze b chocz raz pobaczyty joho żywoho...
Ty znajesz, mamo, ja szcze trymajus!
Karajus, muczus, ałe ne kajus!
Jakszczo ne ja – to chto? Zajwe pytannja...
Dlja nas ce ne prosta wijna – ce wyzwolni zmahannja.
Łjudej żenut na schid, nemow chudobu,
Prynyżujut, szczob znyszczyty ljudsku podobu...
I zachystytysja u cych ljudej nema nijakych szansiw,
U nych odna nadija – na powstanciw...
Pryspiw
Projdut roky, zemlja zahojit rany,
Załyszatsja w żywych poodynoki weterany...
A skilky tych, szczo ne pryjszły dodomu,
Łeżat w swojij zemli w mohyłach newidomych...
Powoli naszi syły tanut, i wsi my znajemo,
Szczo w cij wijni z czużymy poky szczo prohrajemo...
Chaj peremohy naszi poriwnjano mali,
Ta hołowne, szczo nasz narod łyszywsja na swojij zemli.
Nichto ne znaje, chto ja, nichto ne znaje, de ja...
Tiła zahynut – żytyme ideja...
A naszi duszi tut – w ridnych prostorach –
Wołynskych lisach, Karpatskych horach...
Pryspiw