Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Czom tak tysne na hrudy
Dawnja tuha wnoczi?!
Z neba syńoho czuty,
Jak rydajut kljuczi.
Za kljuczem żurawłynym
Iz tenet suety
Ja połynu, popłynu
U dałeki swity.
Druzi wirni proszczajte
I ne budte sumni.
Ne sudit, ne szukajte,
I ne zazdrit meni.
Wzjawszy sum i trywohu
Cych ubohych osel,
Ja podamsja w dorohu –
Mandriwnyj żurawel.
Pryspiw:
Wse, szczo krajało serce,
Za roky widpade –
I u ńomu ozwetsja
Szczos wysoke j swjate.
I zabuwszy pro wtomu,
Serce skrykne "Mołys",
Szczob do ridnoho domu
Powernutys kołys!
Ja po switu błukaju
Wid wesny do wesny,
I niczoho ne maju,
Tilky spohady j sny,
Tilky wiczni trywohy
Ta peczalni pisni,
Tilky dowhi dorohy,
Szczo sudyłys meni.
A jakszczo na czużyni
Swoji kryła składu
I z nebesnoji syni,
Ja, mow kamiń, wpadu,
Chaj w dałeku krajinu
Z newymownym żałem
Moja tuha połyne
Mandriwnym żurawłem.
Mandriwnyj żurawel
Druzi moji
Hercoh Wełyke Serce
Эta żenszczyna
Szcze odyn-jedynyj raz
Matinka-wowczycja
Kljuczi wid raju
Pojizd Kyjiw-Budapeszt
Ne zaszkod
Znimy fotohraf nas
Pryswjata batkam
Do pobaczennja, kaczky!
Hytara, kak żenszczyna
Sczastływie czasow ne nabljudajut
Dwa ptachy
Dwa bokała
Muzyka