Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ja znowu widczuwaju
U swojich dumkach, jaki misjatsja bezposeredńo w hołowi,
W mojich rukach, jakych za kilkistju dwi,
Baczu takoż u kyszenjach – darma, szczo tam dirky,
Bljuzowu muzyku, muzyku bljuzowu, noty hydki.
Meni bajduże, szczo ce ne schoże, może, na pokłykannja ta fach,
Czyja pidłoha? Czy je tut dach?
Szczo by meni braty moji tam ne kazały, ja ljublju,
Ja wse odno ljublju... cej... jak win zwetsja?.. bljuz?
On moja kiszka bidołaszna tretju wże dobu ne jist,
A wse ce czerez bljuz, i zwidty kiszka maje zlist,
I kochana meni każe, szczo zhodom ja jiji zhublju,
Otoż ja sobi zaroblju odyn nazawżdy bljuz.
Te, szczo ja matymu, te i hubytymu, koho kochatymu, toho terpitymu,
Doky terpinnja swoho ne pozbudusja, i ne zabudu, de same,
Meni niszczo ne wadyt, żyttja meni ne psuje,
Doky bljuzowa muzyka je, bljuzowa muzyka je, u mene je.