Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ja czasto załyszawsja sam, naodynci z soboju
Łysz arkusz ta oliwec hriły my ne żurboju
Padały rjadky i rozbywałys wszczent
Mene ce likuwało ja buw chworyj pacijent
Ne raz z nowym rjadkom prychodyw staryj kinec
Wse szczo narodyłos zwodyłos naniwec
Kożen nowyj deń topyws u wyri czasu
Z kożnym nowym pohljadom w twojich oczach szczos hasło
Roztanuła wesna i prołetiło szwydko lito
A ja wse poterpaw ne znaw kudy sebe podity
Ne znaw czym wtamuwaty, nezwyczajnu sprahu
Ne znaw jak szukaty u sobi resztky widwahy
Stupaw dwa kroky u pered potim try na zad
Szczo razu nabłyżawsja ta wse dali opynjawsja
Swit łamawsja wse porożnecza połonyła
Żowtym łystjam i smutkom kolory inszi wkryła
Za obrij sonce zachodyt take ż samotnje jak i ja
I widdzerkaljujutsja oczi nacze kara moja
Żyttja ce złety i padinnja – komus rozy komus szypy
Mij podarunok samotnist i czystoho paperu łysty
Ne rozumiju sprawdi ja czoho ne wystaczaje
Meni zdawałosja dlja szczastja treba zowsim mało
Łysz trochy rozuminnja, a joho nema – distało
Ty zwolikała – ne widpowidała
Spraha moja – ce ty ja daruwaw tobi kwity
Use szczo je w mene twoje – ty możesz nym wołodity
Czoho choczesz skaży możływo zmożu zdijsnyty
Wsi bażannja twoji – ja możu wtiłyty peretworyty
Siryj doszcz i witer w sonjacznu pohodu
Chołodnu kryhu pohljadom roztoplju u ciljuszczu wodu
Kam’janyj pył zberu – zasiju w nebi zori
Zupynju czas nawiky, wtoplju suszu w mori
Skaży widwerto szczo ty choczesz i ne zwolikaj
Jakszczo niczoho proszczawaj kłademo comu kraj
Skław mozajiku wtraczenych szczasływych dniw
Czorno-bili kartynky – jich łedwe rozumiw
Za obrij sonce zachodyt i hrajut syni chwyli
Czajky krużljajut na nebi, kydajut siri tini
Ne wpersze meni – znow na samoti z soboju
Łysz arkusz ta oliwec i bahato bolju zi mnoju.
Za obrij sonce zachodyt take ż samotnje jak i ja
I widdzerkaljujutsja oczi nacze kara moja
Żyttja ce złety i padinnja – komus rozy komus szypy
Mij podarunok samotnist i czystoho paperu łysty