Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ty baczysz miż tini ta switła, jedynyj krok – i swit zawmer,
Des, może, łysz żyttja pocznetsja, a des ostannij wże pomer.
W ruci twojij wsoho ljudstwa dolja i wybyraty szljach tobi,
Swojeju rukoju pidkynesz monetu – szczo bude dali na naszij zemli?
Ty breszesz sobi, kryku sercja ne czujesz, tjahar nudhy łeżyt swyncem,
I jdesz po dorozi, jakoji ne baczysz, dorozi, szczo stane kincem.
Ty schamenys – szczo kraszcze, szczo hirsze, czy rjatuwaty czas nastaw?
Każu tobi: ja baczyw son, w jakomu ty pomyraw!
Wijny i krow, hore i strach
A słuchaj, słuchaj: czyjes serce pomyraje het u kohos na rukach...